27 lut Amatorzy mają zapędy do autodestrukcyjnego treningu !!!
Czy trenujesz efektywnie, czy tylko efektownie?
Kolarstwo w ostatnich latach stało się jedną z najpopularniejszych dyscyplin sportowych w Polsce. Coraz więcej osób wsiada na rower z myślą o poprawie wyników i osiągnięciu formy, z której będą naprawdę dumni.
To wspaniałe, że rośnie świadomość treningu i chęć rozwoju, jednak niestety – często ambicja potrafi zaprowadzić nas w ślepą uliczkę.
Trenujemy coraz więcej, mocniej, dłużej… aż w końcu zaczynamy się przetrenowywać. Zamiast lepszej formy – przychodzi stagnacja, a czasem nawet regres.
Wielu amatorów korzysta z gotowych planów z internetu lub planów swoich bardziej doświadczonych kolegów. Zdarzało się, że zawodnicy próbowali trenować 20 godzin tygodniowo, myśląc, że wystarczy powtórzyć schemat zawodowców, by osiągnąć ich wyniki.
Jak łatwo się domyślić – szybko dopadło ich przemęczenie i frustracja.
„Trenuję 15 godzin tygodniowo, a forma w miejscu…”
To zdanie słyszę bardzo często od zawodników, którzy zgłaszają się do mnie po konsultację.
Mówią:
„Maciek, trenuję 15 godzin tygodniowo, a od kilku miesięcy moja kondycja stoi w miejscu. Czy to znaczy, że muszę trenować 17–20 godzin, żeby się poprawić?”
Odpowiedź brzmi: nie.
Nie musisz trenować więcej – musisz trenować mądrzej.
Po okresie regeneracji i ustabilizowaniu odżywienia zaczynamy współpracę od planu 5–7 godzin tygodniowo.
Zawodnik jest zaskoczony, że to „tak mało”, ale po dwóch miesiącach… FTP, z którym walczył od roku, rośnie o 28 watów.
To nie magia – to efektywny trening oparty na fizjologii i regeneracji.
Dlaczego „więcej” nie znaczy „lepiej”
W środowisku kolarskim nadal panuje przekonanie, że im więcej kilometrów na Stravie, tym lepsza forma.
To mit.
Forma nie rośnie od samego treningu – rośnie podczas regeneracji.
Trening to bodziec. Organizm reaguje na niego adaptacją tylko wtedy, gdy ma czas się odbudować.
Bez snu, bez odpoczynku i bez odpowiedniego żywienia, każdy kolejny trening tylko pogłębia zmęczenie.
W praktyce oznacza to, że 6–10 godzin dobrze zaplanowanego treningu tygodniowo w zupełności wystarczy, by notować stały postęp.
Moi podopieczni osiągający ponad 5 W/kg FTP trenują właśnie w takim zakresie – a nie 20 godzin tygodniowo.
Jak wygląda przykładowy tydzień treningowy
Dobrze ułożony plan powinien przeplatać ciężkie i lekkie dni.
Nie chodzi o to, by codziennie „zajeżdżać się” na trenażerze – chodzi o równowagę.
Najczęściej stosowany przeze mnie schemat wygląda tak:
- Poniedziałek: wolne
- Wtorek: trening interwałowy
- Środa: wolne / core stability / technika jazdy / lekki trening wytrzymałościowy
- Czwartek: trening interwałowy
- Piątek: wolne
- Sobota: interwały lub trening wytrzymałościowy
- Niedziela: trening wytrzymałościowy
Takie podejście pozwala na systematyczne budowanie formy bez ryzyka przemęczenia.
Pamiętaj: liczy się jakość, a nie ilość.
Listopad – najlepszy moment, by zacząć przygotowania
Wielu zawodników popełnia błąd, odkładając przygotowania „na wiosnę”.
Tymczasem to właśnie listopad jest najlepszym momentem, aby rozpocząć treningi pod nadchodzący sezon.
To czas na spokojne budowanie bazy, poprawę techniki, mocy i wytrzymałości – bez presji startów.
Zbudowana teraz forma da Ci ogromną przewagę, gdy zacznie się sezon.
A jeśli chcesz zrobić to z głową — mamy dla Ciebie 7 dniowy darmowy okres próbny na pakiet BASIC.
To świetna okazja, żeby sprawdzić, jak wygląda profesjonalne planowanie treningów, bez żadnych zobowiązań.
Podsumowanie
Zadbaj o odpowiednią regenerację — śpij minimum 8 godzin dziennie, dbaj o zbilansowaną dietę, rozciągaj się i roluj po treningach.
To właśnie te „małe rzeczy” sprawiają, że forma rośnie z tygodnia na tydzień.
🔗 Sprawdź także:
➡️ Opieka trenerska
➡️ Gotowe plany treningowe
➡️ Plany żywieniowe